czwartek, 9 czerwca 2016

Altana ogrodowa DIY



Witam Was po dłuuuugiej przerwie ;)

Ostatnio wiele się u nas dzieje i cały czas jesteśmy w biegu.  Możecie być z nami na bieżąco na instagramie (zapraszamy).
Lecz ja dzisiaj nie o tym co u nas, a mam dla Was altanę nad którą pracowaliśmy dość długo.W naszym ogrodzie długo brakowało takiego miejsca do relaxu czy tez zjedzenia posiłków na świeżym powietrzu.
Wykonana oczywiście samodzielnie, oraz niskim kosztem ;)
Na pomysł wpadłam oczywiście ja.
Altanę wykonaliśmy wspólnie z mężem.
Zakupiliśmy tylko 4 słupy i kilkanaście grubszych listewek, duży drewnochron i trochę wkrętów. Palety dostaliśmy od znajomych oraz rodziny.
Kolejnym krokiem było znalezienie wspólnego czasu do pracy i tak też zabraliśmy się za naszą altankę marzeń. 


 Pierwszym naszym krokiem było wkopanie 4 słupów i ułożenie palet. Czasami palety bywają nie równe więc warto nad nimi troszkę pomyśleć i dobrze je ułożyć by było jak najmniej szpar.
Bo właśnie jeśli chodzi o szpary między paletami....wystarczy kilka listewek wkrętów lub gwoździ i przykręcamy bądź wbijamy je a podest już jest prawie gotowy. Zostanie tylko wykończenie boczne.
My wykorzystaliśmy deseczki (które gdzieś tam mieliśmy ze starych palet) i również wkręty zasłaniając te dziury. Podest był już gotowy ;)
Mój mężuś w między czasie robił dach ( a dokładnie poprzybijał kantóweczki) tworząc coś takiego :



Kiedy to nasz stelaż był gotowy wzięłam się za malowanie. By było szybciej pożyczyłam pistolet do malowania i expresem pomalowałam całość ;) Nie musiałam latać z pędzlem tylko szybciutko i zużywając mniej farby pomalowałam naszą altankę tworząc taki oto efekt:


Przyszedł czas na dodatki. Przyznam się że miałam gotową kanapę z palet którą już kiedyś wraz wspólnie z mężem zrobiliśmy, lecz to nie był ten kolor i  kupiłam farbę - pomalowałam i gotowa ;)
Był problem ze stoliczkiem, lecz również odnowiłam stary stół mojej babci przemalowując go i skracając troszkę nogi ;)



Teraz to już drobne szczegóły ;) Poduszki na siedzisko zostały wykonane z gąbki i poszew które uszyłam ze starych zasłon. Kilka dodatków jak kwiaty, poduszeczki i firany które zabrałam z domu (od dłuższego czasu już ich nie używałam) i taki oto efekt końcowy mamy:



Mam nadzieję, że efekt końcowy się Wam podoba. Chętnie poznam Wasze zdanie np. w komentarzach.
Bo my jesteśmy bardzo zadowoleni z efektu. Teraz to nasze ulubione miejsce w ogrodzie a wystarczyło troszkę materiału, chęci i czasu ;)
Na koniec mam dla Was kilka fotek z naszych wspólnych chwil spędzanych w altanie.
Pozdrawiamy ;)







poniedziałek, 22 lutego 2016

Kocyki BELLE-PETITE, czyli miłość od pierwszego wejrzenia.


Moi Drodzy,
któż z nas nie zna kocyków z minky. Są cieplutkie milutkie oraz pięknie wyglądają. Lecz jak znaleźć ten dobrej jakości?

Na naszym rynku jest wiele firm oferujących takie kocyki. Ja chcę Wam dzisiaj przedstawić jedną z ich.
Jest to Polska marka dbająca o każdy szczegół oraz idealne wykonanie.
Jakość minky fantastyczna oraz dobra cena produktów.

Kiedy nasza Zosia miała 4 miesiące zaczęłam szukać dla nie prezentu Mikołajkowego. Myślałam o rzeczy praktycznej i przydatnej. Postanowiłam, że będzie to poduszka koniczynka.
Idealna do wózka lub fotelika. Przeglądając oferty trafiłam na Belle-Petite. Zakochałam się w ich produktach od pierwszego wejrzenia. piękne, cudowne wzory oraz kolory. Bałam się tylko o jakość minky, lecz jak się później okazało - niepotrzebnie ;)
Zamówiłam i prezent dla Zosi okazał się strzałem w 10!
Poduszka mięciutka, antyalergiczna, minky mięciutki a bawełna  w piękny wzór.
Podusi używamy do dnia dzisiejszego przez cały okrągły rok bez względu na pogodę.
Latem strona bawełniana a zimą przyjemny minky.
Do kompletu domówiliśmy kocyk (z wypełnieniem) na gwiazdkę. Od tego momentu zestaw towarzyszył nam wszędzie. Posiadamy również drugi (większy kocyk) z zimowej kolekcji.
Do spania, zabawy, na spacery czy też w samochodzie.
Użytkujemy już ponad rok a kocyk jest dalej takiej samej jakości!

Oferta od Belle-Petite jest ogromna. Kocyki różnej wielkości, pościele, poduszki, śpiworki do wózka czy też róże akcesoria jak zabawki. Wszystko dostępne w bardzo ciekawych i pięknych wzorach.
Jakość według mnie świetna, cena atrakcyjna a i co najważniejsze produkty bezpieczne dla dziecka.
Dobre bo Polskie!
Polecam z czystym sumieniem ;) i podsyłam Was na ich stronkę. Zobaczcie a sami się przekonacie i zakochacie w ich produktach ;)
wystarczy kliknąć TUTAJ .

P.S
Wpis Kochani NIE jest sponsorowany!









sobota, 12 grudnia 2015

MEMO WOOD - spersonalizowane memo.



Moi Drodzy!

Mamy czas świąteczny i wiele z nas zastanawia się co można kupić bliskiej nam osobie. Ja taki dylemat miałam przed Mikołajem ;)
Przypadkiem na Instagramie trafiłam na profil MEMO WOOD.
Zobaczyłam i stwierdziłam, że będzie to idealny prezent dla mojej młodszej jak i starszej pociechy.

Co to jest i na czym to polega?
Memo- jest to gra polegająca na szukaniu par. Gra wspomaga naszą pamięć i koncentracje.

Kto może w to grać?
Każdy! I każdy będzie się znakomicie bawił ;)

MEMO WOOD powstało z zamiłowania oraz pasji do zdjęć.
By móc zatrzymać czas nie tylko w albumie stworzyli grę która ma osobisty charakter.
Mianowicie jak to wygląda?
Są to drewniane karty pokryte naszymi zdjęciami.
MEMO WOOD oferuję trzy opcje do wyboru:

Memo małe - 16szt. (8par)
Memo średnie - 36szt. (18par)
Memo duże - 64szt. (32pary)

Gdyby ktoś był zainteresowany tutaj podaje namiary:

strona internetowa- TUTAJ
facebook- TUTAJ
instagram- TUTAJ
adres e-mail- memowood@wp.pl

Jak widzicie jest wiele możliwości skontaktowania się z nimi lub też wszędzie tam możecie zobaczyć ich prace ;)

Ja zamówiłam małe memo. W zasadzie troszkę na próbę bo nie wiedziałam czy moje dzieci będą zainteresowane taką grą. Byłam zachwycona gdyż nasza 16 miesięczna Zosia chętnie ogląda karty jak i uczy się gry zaczynając od 4 kart. Natomiast Pawełek jest zafascynowany i jednocześnie zawiedziony dlaczego Mikołaj przyniósł tak mało. Bo dla niego zdecydowanie trzeba zamówić większy zestaw ;)
Chciałam dodać że każda karta jest wykonana z zamiłowaniem i pasją. Widać i czuć to jak tylko otworzyłam i dotknęłam karty. Są przepiękne i starannie wykonane. Takie memo umili Wam z pewnością te zimowe wieczory i gwarantuję Wam znakomitą zabawę dla całej rodziny.
Zobaczcie sami (choć w rzeczywistości wyglądają jeszcze lepiej)
Pozdrawiam Was serdecznie!

P.S
Post nie jest sponsorowany! ;)





 





sobota, 21 listopada 2015

Drewniane łóżko domek - DIY


Kochani,
dzisiaj mam dla Was drewniane łóżko domek które jest bardzo proste do zrobienia a efekt każdego zadowoli ;)
Zacznę od tego dlaczego postanowiliśmy zmienić łóżko.
Nasza Zosia posiadała łóżeczko w który tylko jeden szczebelek był wyciągany. Miała trudności z wychodzeniem, gdyż przy każdym wyjściu po prostu się klinowała.
Mogliśmy 'wyłamać' kolejny szczebelek, lecz może kiedyś jeszcze się komuś może przyda to łóżeczko i szkoda go popsuć.
Kolejny powód to zmiana - każdy ich potrzebuje ;)

Do wykonania łóżeczka potrzebowaliśmy:
kantówek kwadratowych o grubości 3*3cm ( 10 szt. metrowych oraz 1 szt. 2 metrową)
garść wkrętów
blaszki
wkrętarka
piłka ręczna
impregnat do drewna
materac
pomocnika oraz trochę cierpliwości ;)
Nasza podstawa łóżka to podstawa którą wykorzystaliśmy od łóżeczka (lecz, gdy ktoś nie ma takiej podstawy musi pamiętać o dodatkowych długich kantówkach).

Wymiary łóżka to 120cm (dł.)* 60cm (gł.)* 1m (wys.)
Została nam kwestia łóżeczka- nie chcieliśmy by Zosia spała bezpośrednio na podłodze, więc do podstawy łóżka dokręciliśmy 4 klocki drewniane (takie grubsze). Dzięki nim łóżeczko nie stało na podłodze a wysokość jest na tyle bezpieczna że swobodnie z niego zejdzie.

Na samym początku przykręciliśmy te klocki drewniane. Następnie do każdego klocka przywierciliśmy kantówki (metrowe). Przycinanie i kolejne kantówki łączyliśmy ze sobą ;)
Cały stelaż domku powstał w kilka godzin ( bo mieliśmy przerwy). Oczywiście na końcu zostaje malowanie ;) My wybraliśmy wersję bezbarwną, gdyż zależało mi by domek był w naturalnym kolorze kantówki.
Materac wykorzystaliśmy z łóżeczka.
Kilka ozdób i gotowe ;)
Zobaczcie sami:

                                         pokój przed metamorfozą

                                      klocki przykręcone do podstawy










    A taki klimat mamy wieczorem ;)

Pozdrawiam E.

wtorek, 3 listopada 2015

Kraków i Wieliczka na weekend.



Kochani....
Bardzo dawno nas tutaj nie było.
Gdzie byliśmy jak nas nie ma na blogu? Dlaczego ostatnio nas tutaj mało?
Wszytko po kolei.

Zacznę od tego, że mieliśmy pod koniec października cały wolny weekend ;) Udało się zorganizować nam rodziny wypad do Krakowa.
Rano w sobotę spakowaliśmy się do samochodu. Kilka godzin i byliśmy na miejscu.
Meldunek w hotelu i pojechaliśmy zobaczyć najważniejsze miejsce jakie trzeba zobaczyć w Krakowie - Rynek oraz Smoka ;)
Wiadomo mnie wszystko zachwycało ale dzieci najbardziej przyciągał smok ;)

Październikowe dni są znacznie krótsze, więc nie było dużo czasu na zwiedzanie. Słońce szybko się schowało i trzeba było jechać do hotelu.
Mieliśmy ten przywilej, że nasza wizyta była wydłużona o godzinę, bo w ten weekend przestawialiśmy zegarki ;)
Na zwiedzanie pozostała nam niedziela (z dodatkową godzinką ;)).

Jak tylko wstaliśmy, zjedliśmy śniadanie i spakowaliśmy się korzystaliśmy z pięknego dnia i pojechaliśmy na Wawel.
Jeszczę raz zwiedziliśmy Stare Miasto.
Niestety pogoda powoli zaczęła się zmieniać i mieliśmy coraz mniej czasu a w planach była jeszcze Wieliczka ;)

Konkretniej Kopalnia Soli w Wieliczce.
Po spacerku udaliśmy się zwiedzać kopalnię.
Samo zwiedzanie trwa średnio 3 godzinki.
Ceny biletów jak i wszelkie informację dotyczące otwarcia kopali znajdziecie (TUTAJ).
Tam są cały czas aktualizowane wszelkie informacje dlatego też nie uwzględniam ich na blogu, a najlepiej przejść na ich stronkę;)

Kopalnia jest piękna!
Jest kilka tras. Najbardziej popularna trasa turystyczna z której my oczywiście korzystaliśmy jest przyjazna dzieciom. Uwaga-trzeba pamiętać bo z wózkiem raczej nie da się z powodu dużej ilości schodów.
Znajduje się również  trasa dla osób niepełnosprawnych. Trasę zawszę zwiedzamy z przewodnikiem który wszystko nam na temat kopali opowiada.

W kopalni większość wykonana jest z soli lecz znajduję się tutaj również dużo drewna.  Powietrze w kopali jest bardzo zdrowe. Warto więc głęboko oddychać będąc pod ziemią;)

Jeśli chodzi o gastronomie...warto zabrać ze sobą wodę bo sklepik z napojami itp. znajduję się  troszkę dalej jak za połową trasy (nie ukrywam również ceny też są tam spore).
Za to na końcu trasy znajduje się restauracja w której po zwiedzaniu możemy coś zjeść (tutaj ceny już przystępne). W tej części kopali znajduję się sala do zabaw dla dzieci jak też można zobaczyć specjalną
salę na której odbywają się różnorodne bale czy też sylwester.
Można też w kopalni wziąć ślub. Wszelkie imprezy są tam organizowane.

Należy zadbać o wygodne obuwie, bo jest sporo chodzenia przez blisko 3 godz.oraz dużo schodów na początku trasy.
Plus jest taki, że z powrotem jest łatwiej - winda ;)

Dwa dni w Małopolsce aktywnie spędzone. Niestety mając tak mało czasu i tak nam się sporo udało zobaczyć. Niewątpliwie kiedyś jeszcze Kraków odwiedzimy. Tym razem już postaramy się więcej zobaczyć (mając więcej czasu) muzea itd.

Jeszcze chcę wyjaśnić Wam dlaczego nas tu mało ostatnio. Miałam dość sporo zamówień na zimowe zestawy (czapa i komin) bo ostatnio szyję...i te zestawy Zosi oraz Pawełka czapka są uszyte przeze mnie ;)
Postaram się tak zagospodarować czas aby móc więcej pisać.

Pozdrawiam i buziaki!
Teraz zostawiam Was ze zdjęciami z naszego wyjazdu ;)

P.S
Nocowaliśmy w Hotelu Hampton by Hilton ( hotel był położony ok. 3,5km. od centrum). Hotel w porządku-śniadania w cenie noclegu oraz płaciliśmy za pokój 3 osobowy a nie za osoby. Spokojnie w takim pokoju można się pomieścić w dwie osoby dorosłe i dwoje dzieci w tym jedno takie małe).

Droga do Krakowa (woj.lubelskie)


Kraków








Kopalnia Soli w Wieliczce






Kilka zdjęć z hotelu